Jasełka – Dziecię nam się narodziło

Permalink 0

Scena I

 

Narrator I: „Zwiastujemy Wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu, dziś narodził się nam Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan”.
Słowa Anioła wypowiedziane na polach betlejemskich do pasterzy otworzyły nowy, rozdział w dziejach ludzkości. Już przeszło dwadzieścia wieków, ta radość wypełnia serca tych, którzy uwierzyli w Jezusa Chrystusa, oczekiwanego Mesjasza – Syna Bożego. Jest to dla nas wielka i święta tajemnica. Dostrzegamy w nim Zbawiciela, który przyszedł, aby ukazać nam sens życia.

 

Narrator II: Zanim tę radosną nowinę powiemy, wszystkim tu zebranym bardzo dziękujemy, że przybyli do nas, bo rzeczy ciekawe będziemy przedstawiać, co się działo dawno. Baczcie tylko pilnie, nadstawiajcie ucha, żeby, co mówimy dobrze było słychać. Oto się Bóg Ojciec zlitował nad światem, zesłał syna Swego, by stał się nam bratem, aby nas wykupił od grzechu Adama, byśmy kiedyś mogli przejść przez nieba bramę. Powiemy dziś wszystkim w jakim przyszedł stanie i kto przybył pierwszy na to powitanie, i jakie ofiary dla Pana złożyli. Wszystko to ujrzycie, jakbyście tam byli.

 

Narrator 1: „W owym czasie wyszło rozporządzenie cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym świecie. /Łk 2,1/

 

Narrator 2: Dumny cezar chce wiedzieć ilu podwładnych ma w swoim państwie.

Rozsyła więc gońców na wszystkie jego krańce, by rozkaz cesarski zanieśli. Oto trębacz     w miasteczku Nazaret ogłasza ludowi, otwierają się drzwi z okien wychylają się głowy każdy słucha. Słucha też Maryja i Józef.

 

wchodzi trębacz i przemaszerowuje scenę na widowni tam i z powrotem.

Zatrzymuje się w środku i trąbi na 4 strony świata) następnie mówi:

 

Trębacz: W imieniu cesarza! W całym państwie rzymskim zostanie przeprowadzony

spis ludności. Wszyscy mieszkańcy muszą się udać do miejsca swego

urodzenia. Tam zostaną wpisani na listy. Kto się uchyli zostanie ukarany. Niech

żyje cesarz August. Podpisano Kwiryniusz, wielkorządca Syrii.

 

Maria: Józefie, czy słyszałeś?

 

Józef: Tak Mario, to straszne. Musimy udać się do Betlejem, do miasta naszych Ojców.

 

Maria: Nie dam rady.

 

Józef: Na pewno dla Ciebie zrobią wyjątek – zapytam

Józef idzie do żołnierza

Józef: Hej żołnierzu, słyszałem rozkaz. Moja żona i ja powinniśmy się udać do    Betlejem.

Ale to bardzo daleko.

 

Żołnierz: No i co? Każdy musi pójść do swego rodzinnego miasta.

 

Józef: Ale moja żona spodziewa się dziecka. Nie może teraz iść tak daleko.

 

Żołnierz: Każdy może mieć jakąś wymówkę. Rozkaz to rozkaz! Jak się nazywacie?

 

Józef: Ja jestem Józef. Moja żona nazywa się Maryja.

 

Żołnierz: Dlaczego musicie iść właśnie do Betlejem?

 

Józef: Pochodzimy z domu Dawida.

 

Żołnierz: Niewiele z tego po was widać?

 

Józef: Wygląd zewnętrzny się nie liczy. Bóg patrzy w serce.

 

Żołnierz: To mnie nie obchodzi. Rozkaz jest rozkazem.

 

Józef i Maryja odchodzą

 

Scena II

 

Narrator 1: Podążali więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swojego miasta.

            Udał się też Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta dawidowego

            zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z rodu i domu Dawida, żeby się dać

            zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. /Łk 2, 2-5/

 

Narrator 2: Idzie więc Najświętsza Panienka ze św. Józefem do Betlejem, bo stamtąd pochodzą. Idą piechotą, a tam przed nimi wspaniałe powozy ludzi bogatych, co patrzą na biednych z pogardą. Często musieli przystawać – wreszcie dotarli do Betlejem.

 

Maryja z Józefem wchodzą na scenę

 

Józef: Pewno Ci zimno drżysz cała, muszę coś znaleźć dla Ciebie, abyś choć trochę się przespała…

 

Maria: Mój Józefie, bardzo jestem słaba, sił już nie mam. Iść nie mogę.

 

Józef: Może tu się zatrzymamy. Już Betlejem, domki z brzegu… Pójdę poszukać noclegu. Zostań Mario, zaraz wrócę!

Słychać kroki, później kołatanie do drzwi i gniewny głos kobiecy

 

Głos za drzwiami: Kto tam po nocy się włóczy? Hałasuje, ze snu budzi!

 

Józef: Otwórzcie nam, dobrzy ludzie! Dajcie nocleg … nawet w sieni. Jesteśmy bardzo
strudzeni. Z Nazaretu daleka droga. Przyjmijcie nas w imię Boga!

 

Głos: Tu nie zajazd, nie gospoda. Izba ciasna… Mąż już w łóżku. Nie pukajcie na próżno.

 

Józef: Ja gdziekolwiek… Tylko moja żona…. Bóg mi oddał ją w opiekę. Jej godzina dziś nadchodzi. Musi spocząć…. Co jej rzeknę?… Dla serca nie ma przestrzeni. Byle kąt, nawet w sieni….

 

Głos: (ostry i zdecydowany) – Powiedziałam i nie zmienię.

 

Józef powraca

Maria: Cóż, Józefie odmówili?

 

Józef: Ludziom zabrakło miłości, serca ich jak zimne głazy.

 

Maria: Nie trzeba się na nich złościć! Biedni są…

 

Józef: (idzie dalej szukać noclegu, po chwili) Tu zapukam i poproszę, gwarno tam, pewno zabawa.

 

słychać pukanie do drzwi

 

Głos za drzwiami: Czego chcecie?…. Jaka sprawa? Co za wałęsanie?

 

Józef: Na spis do Betlejem Panie, czwarty dzień jesteśmy w drodze. Dajcie nocleg…  Kąt jakiś… Małżonce mojej, ubogiej. Ja posiedzę… Noc poczekam.

 

Głos: Ach człowieku. Idźże z Bogiem! W moim domu dziś wesele. Gości wiele, ludzi wiele. Córka wyszła za celnika. Świetna para! Drzwi zamykam. Nie przeszkadzajcie w weselu. Do widzenia przyjacielu.

 

słychać głośne trzaśnięcie drzwiami, później kroki i po chwili nieśmiałe pukanie do innych drzwi

 

Józef: W imię Pana Zastępów! Otwórzcie drzwi. U progu domu waszego – Matka stoi proszę           o dach nad Jej głową w tę głuchą noc zimową, w tę ciemną noc grudniową.

 

Głos: Co za śmiałość! Jeszcze czego? Musi to być nic dobrego!

 

Zza kurtyny wyłania się postać człowieka interesu. Józef staje z boku.

Człowiek interesu zatrzymuje się przed Józefem i patrzy lekceważąco

 

Człowiek interesu: Biedni!… Głodni i bez pracy!…. Znam ja was dobrze próżniacy!                       A cóż mnie obchodzi bieda? Mnie też darmo nikt nic nie da. Swoi kradną…  Państwo dusi, wszędzie tylko płacić musisz. Wszędzie kręcić, kłamać zwodzić… Byle sobie nie zaszkodzić. Bo ja tylko pieniądz cenię. Oto moja rada stanu, co jeszcze powiedzieć Panu?

 

Józef: Może nocleg tu dostanę?…

 

Człowiek interesu: (jakby nie słysząc prośby mówi do siebie) Kupiłem dziś parę wołów, próbowałem je na polu, czy nadają się do orki, liczyłem pszenicy worki, beczki oliwy na składzie… trzeba sobie jakoś radzić. Pieniądze oddam do kasy (wzdychając) Ciężkie czasy, ciężkie czasy.

z gniewem do Józefa

Szkoda słów na próżno tracić, chcesz noclegu musisz płacić. A jeśli nie masz pieniędzy – zmykaj bracie!… Byle prędzej! Ruszajcie w drogę. W polu stajenka owieczek. Tam przenocować możecie!

 

człowiek interesu znika

Józef podchodzi do Maryi, która zwrócona w inną stronę – nie słyszała rozmowy

 

Maria: Odmówili?… Nie przyjęli?…

 

Józef: W samolubstwie się zamknęli, ziemia im niebo przesłania. O pieniądzach tylko     marzą,       o zysku i dobrobycie. Ich życie nie ma żadnych ideałów. Serca ich jak groby malowane, pobielane…

 

Maria: Ale Bóg ich nie omija…

 

Kolęda: „Nie było miejsca w Betlejem …”

 

Narrator 1: Czas pomyśleć jakie chmury gniewu idą nad stajenką, aż krwawi się dusza. Bo oto Kochani Państwo, nie zawsze słońce na niebie nam świeci. Tak było również i w Jezusa życiu, choć jeszcze leżał malutki w powiciu. Król Herod wielki, król żydowskiej ziemi, władca okrutny, panowania chciwy, pragnie odwieczne wyroki odmienić i czyha właśnie na życie Dzieciny.

 

Narrator 2: Straszny to władca, lęka się go każdy, na jego widok bledną nawet gwiazdy. Gdzie tylko spojrzy jego dziki wzrok, tam krew, tam zbrodnia, tam          jęki i mrok. To wam wystarczy! Na teraz – dosyć! Resztę niech ujrzą własne wasze oczy.

 

Scena III

 

Herod: Gdzie jest służba? To nicponie! Nikt nie stoi przy mym tronie!

 

Dworzanin 1: Jestem królu, wybacz proszę.

 

Herod: Takich leniów ja nie zniosę! Toaleta zaniedbana i jeszcze nie jadłem śniadania!

 

Dworzanin 2: (wpada z miską i ręcznikiem) Proszę królu, ciepła woda.

 

Dworzanin 3: (przynosi śniadanie na tacy) Proszę, proszę mości panie, niosę smaczne ci śniadanie.

 

Herod: Prędko zabierz to baranie! Nic dziś nie jem na śniadanie!

 

Dworzanin 4: Królu chciałem ci powiedzieć, ze trzech ludzi tutaj jedzie.

 

Herod: Kto to taki?

 

Dworzanin 1: (wpada) To królowie zajeżdżają, o jakąś gwiazdkę pytają.

 

Herod: Szybko każ ich tu wprowadzić dźwiękach przede mną tu postawić.

 

Trzej Królowie kłaniają się Herodowi, który również składa im ukłon

 

Herod: Witam, witam, was uprzejmie, co sprowadza was tu do mnie?

 

Kacper: Gdzie się narodził król nowy?

 

Melchior: On dziś wśród wesela odkupi Izraela.

 

Baltazar: Może wiesz, gdzie to się stało, gdzie się Dziecię narodziło?

 

Herod: Nie wiem, lecz gdy Go znajdziecie, zaraz szybko mi powiedzcie. Pójdę i ja hołd Mu złożyć, chciałem takiej chwili dożyć!

Herod stoi nieruchomo

 

Narrator 1: Patrzcie! Król Herod sądził w swej dumie, że Jemu złożą pokłon Trzej Królowie. Jak przy tym sprytnie pohamować gniew umie, który stara się        przytłumić w sobie. Jak Króla Heroda twarz zbladła, jakby zobaczył piekielne widziadła. Jak się w swej dumie i pieni i złości, na tę wiadomość od królewskich gości. Ach co się stanie, gdy Herod się dowie, gdzie jest Dzieciątko, jak wrócą Królowie?

 

Narrator 2: Nic się nie dowie. Przecież w Ewangelii jest napisane, że mędrcy Go zawiedli, Trzej Królowie przez Anioła ostrzeżeni, postanowili drogę powrotu zmienić, by nie wracać do Heroda. A Herod czeka na próżno na królów. I pieni się i wścieka!

 

Scena IV

na scenie Aniołkowie

 

Anioł 1: Oto za chwilę ogarną was czasy, tej nocy świętej, tej nocy pamiętnej.

 

Anioł 2: Oto za chwilę ujrzą wasze oczy, to, co się działo owej dziwnej nocy.

Anioł 3: Bóg zszedł na ziemię i przyjął Dziecka postać, by dusze ludzkie łaską swą         przemieniać.

 

Anioł 4: By pośród ludzi na zawsze pozostać,

 

Anioł 5: Więc dziękujemy za ten dar święty Radosną kolędą:

 

Kolęda: „Dzisiaj w Betlejem”

 

Maryja tuląc Dzieciątko

Maryja:   Śpij mój maleńki syneczku

W noc betlejemską w żłóbeczku

Lulaj, syneczku, lulaj.

Zaśnij maleńki, Jezu…
Nadejdzie kiedyś godzina,

Kiedy Żłóbek się w ołtarz zamieni.

Śpij, moja słodka Dziecino,

Nim krzyż zgotuje ci ziemia.

 

Scena V

Narrator 1: „W  tej samej okolicy przebywali pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą” /Łk 2, 8/

 

Narrator 2: Tymczasem noc ciemna okryła Betlejem. Pogasły światła wokoło. Na polu za Betlejem posnęły białe baranki i pastuszkowie też zaraz ułożą się do snu, w cieple dogasającego ogniska. Nikt nie wie, że tam, w oddali, spełnił się cud nad cudami. Że na ziemię zeszło Boże Dziecię i czeka na hołd ludzkich serc.

 

W mroku wysuwają się Pasterze, rzucają laski, kładą się na ziemię, podkładają szaty, kożuchy,

 by nie było za twardo. Jeden siada przy brzegu sceny i czuwa.

 

Maciek: Śpijcie spokojnie. Ja czuwam nad owczarnią. Będę sobie śpiewał i czas piosenkami skracał. Dołożę też drew trochę do ogniska, by braciom pasterzom nie było zimno.

            (po chwili, rozgląda się i patrzy w oddali…)

Maciek: Co to? Czy oczy moje śpiące? Oto widzę: wielka gwiazda płonie i świeci jasno niby słońce. Czyżby już nastał świata koniec?

 

Archanioł Gabriel: Nie lękaj się! Jestem posłem z nieba, i przynoszę niesłychaną nowinę!            W Betlejem Panna zrodziła syna! Choć w nędznym żłobie leży, lecz to Zbawiciel.. Pobiegnij prędko i obudź pasterzy, by pokłon Dzieciątku oddali. Niech pospieszą wszyscy, którzy wierzą: bogaci i biedni, wielcy i mali.

 

Archanioł wychodzi, po chwili wstają pasterze i stają na środku

 

Maciek: Jak dobrze, żeście już wstali! Dziwy się dzieją na świecie. Na niebie gwiazda się pali! Hej chłopcy, czy mnie słyszycie?

 

Antek: Czemu tak wrzeszczysz po nocy? Słyszymy wyraźnie przecież.

 

Maciek: Może każdy z was mnie wyśmieje, Ale co widziałem – w to wierzę…Aż strach po prostu człowieka bierze.

 

Bartosz: Opowiedz, opowiedz nam o tym! Czy coś wielkiego się stało? Serce nam wali jak młotem.

 

Maciek: Bóg przybrał ludzkie ciało!

 

Jasiek: Na pewno mu się zjawa śniła, miał jakieś nocne widzenia.

 

Maciek: Nie śmiejcie się!

 

Bartosz: O patrzcie, coś z nieba płynie… Ze strachu nie można oddychać!

 

Archanioł: Nie lękajcie się, pasterze! Do Betlejem pospieszajcie!

W żłobie Dziecię Jezus leży, pokłon wdzięcznie Mu oddajcie.

Ojciec Syna zesłał z nieba, który w szopie się narodził.

Bo tak właśnie było trzeba, aby Bóg wśród nas mógł chodzić.

 

Scena VI

 Maryja i Józef siedzą przy Dzieciątku

pasterze z darami idą do Jezusa, klękają przed Dzieciątkiem

 

Anioł 1: Oto przed nami znów Święta Rodzina: Józef, Maryja i Jezus maleńki.

pasterze zwracają się do Świętej Rodziny

 

Maciek: Aniołowie drogę nam wskazali, gwiazda świeciła na niebie, abyśmy Dzieciątku hołd dali   i złożyli dary jak trzeba.

 

Bartosz: Powiedz nam, Panno święta, czy zdrowe jest Dzieciątko? Czy nic Wam nie potrzeba?

 

Maryja: Dzieciątku nic nie trzeba, tylko zimno Małemu…

 

Michał: Ja dam własny barani kożuszek

 

Bartek: Jezu Mały przyjmij nasze dary –

 

Maciek: Ode mnie kilka pieluszek,

 

Bartek: Ja wziąłem z domu bochen chleba

 

Kacper: A ja ser i jajka w kobiałce

 

Jasiek: Sztuczki takiej się uczyłem, to dla Ciebie się trudziłem… (robi wyuczoną figurę)

 

Kuba: Nic nie warte nasze dary będą, jeśli Mu nie zaśpiewamy kolędy.

 

Kolęda: Narodził się Jezus – ref: „Oddajmy wesoło, skłaniajmy swe czoło…”

 

Anioł: Raduj się ziemio! Masz króla u siebie, Pana co włada na ziemi i niebie. Królestwo           Jego końca mieć nie będzie,

 

Scena VII

scena przy żłóbku

 

Narrator: A tymczasem przy żłóbku w stajence nad Dzieciątkiem czuwa Boża Panienka Mały Jezus wyciąga swe dłonie rzewnie słodko uśmiecha się do Niej. A pod szopą mili królowie tym widokiem umacniają się w wierze.

 

Do stajenki zbliżają się Trzej Królowie

 

Baltazar: (pokazując na stajenkę) Więc to tutaj pałac króla?

 

Kacper: Pałac Króla – stara grota, trochę słomy, trochę błota.

 

Melchior: Dziury płachtą zasłonięte. I to ma być miejsce święte? Czy naprawdę tu, w tej biedzie?

 

Kacper: Ja się lękam, ale śmiało, chodźmy naprzód trójką całą.

 

Józef: Kto to taki?

 

Maryja: To ze Wschodu, Mędrcy z królewskiego rodu!

 

Kacper: Witam Cię Jezu i składam Ci w darze złoto – największe bogactwo mojego kraju.

 

Melchior: Padam u stóp majestatu Twego, o Panie mój i Boże, składam w darze Tobie jako kapłanowi kadzidło najpiękniejsze.

 

Baltazar: Cierpienie i ból tej ziemi przyszedłeś dzielić z nami, przyjmij mirrę, jako znak prawdziwy, że wierzymy głęboko w tę tajemnicę.

 

wchodzą górale

 

Górale: (śpiewają) Hej, górol, ci jo górol, hej od samiućkich Tater

Hej, dyscyk mnie wykumpoł, hej, ukołysał wiater…

 

Góral 1: Każdem na kolana niech się nisko ścieli!

 

Góral 2: (upadają na kolana) My Cie od razu Panie poznali i zaraz pokochali, nie domy Ci zrobić ksywy, wiedz o tym Panie – nigdy!

 

Góral 2: Jam jest dudka Jezusa mojego, grać Mu będę z serca ochotnego!

 

Góral 3: Jezu, serce moje to Twoja chałupka!

 

Góral 4: (śpiewa) Oj, Maluśki, Maluśki, Maluśki, jako rękawicka, Albo li tez jakoby, jakoby kawałeczek smycka….

 

Górale: la, la la, la la laj

 

Antek: Jezu, idą złożyć Ci pokłony z różnych krain wszystkie stany.

 

wchodzi rodzina

 

Ojciec Rodziny: O Jezu, nie mamy nic ze sobą, czym mielibyśmy Cię obdarować, bądź dla nas jedyną Osobą, z którą wciąż będziemy obcować.

 

Matka Boża: (wstaje i tuli dzieci) O jakie jesteście drogie Bożemu Dzieciątku, podejdźcie bliżej, proszę…

 

Rodzina: (śpiewa) Panie Jezu zabierzemy Cię do domu, Panie Jezu, nie oddamy Cię nikomu. Dniem i nocą Panie Jezu będziesz z nami, bo gorąco Panie Jezu Cię kochamy.

 

Lekarz: Ja na chwilę, bo się spieszę, ulgę chorym mym zanoszę. Spraw, bym cenił ludzkie życie    i uchronił przed zabiciem.

 

Bezdomny: O Jezu, w Tobie moja nadzieja, gdy domu i chleba nie mam. Ty Bóg i Pan a dzielisz    z nami los, bo zabrakło miejsca , bo serca zimne i zamknięte… O Jezu, jak dobrze, że jesteś!

 

Stolarz: Mój Jezu Maleńki, co za żłób masz tak ubogi, zrobię Ci ja kolebeczkę i pod główkę poduszeczkę.

 

Górnik: Węgiel Ci przynoszę, Panie, niech Ci służy na ogrzanie.

 

Piekarz: Jezu, ja Ci przynoszę bochen chleba, wszystko Ci oddam co tylko trzeba…

 

Stanisław Kostka: A ja Cię kocham mój Jezu Maleńki, więc pragnę dla Ciebie serce zawsze mieć gotowe. Niech ono Ci milsze będzie od tej szopki nędznej, gdy do mnie przybędziesz w Komunii Świętej.

 

Św. Bernadetta Soubierous: Dziękuję Ci Niepokalana, żeś dała nam Wielkiego Pana. Pomóż dla Niego serce czyste zachować i w Eucharystii zawsze Go przyjmować.

 

Papież: Zmiłuj się Boże nad światem całym. Proszę o litość. Obdarz mnie cierpieniem,                   a wszystkich ludzi trwałym pokrzepieniem.

 

Matka Boża: (podaje Dzieciątko) Daję Ci Synu, Moje Dziecię Małe, będzie już teraz lepiej na świecie. Przez Twoją dobroć i poświęcenie, ześle Bóg światu ocalenie.

 

Papież: (pokazuje wszystkim Dzieciątko) Drodzy Rodacy, oto znak nam dany, w nim to od wieków ufność pokładamy, w Nim zwyciężymy wszelkie przeciwności, tylko bądźmy wierni tej Wielkiej Miłości.

 

Anioł Gabriel: Jezus w stajni leży cichutki,

Pokój ludziom przynosi i zmiłowanie,

I głodnych chce nakarmić rękami, dobrych ludzi
(zwracając się do ludzi) pocieszyć, tych co płaczą i pracują w trudzie.

Cieszcie się ludzie na całej ziemi, Jezus przyszedł z darami swoimi

(zwracając się do Jezusa) Pobłogosław Jezu Drogi, aby pokój zapanował na całym świecie, aby radość była wokół – pobłogosław Boże Dziecię.

 

wychodzą wszyscy i śpiewają

 

Kolęda: „Bóg się rodzi

 

Jasełka

Jasełka

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *