Jerzy Fiedorczuk – to artysta bardzo nietypowy wśród autorów piosenek o tematyce religijnej. Jest on osobą, która przez dłuższy czas była alkoholikiem, staczając się coraz niżej w swoim życiu. Pewnego dnia postanowił się zmienić, co do dnia dzisiejszego mu się udaje – nie pije, uczestniczy w mityngach z osobami uzależnionymi. Taka niezwykła przemiana jest godna największego szacunku – w swoich piosenkach Pan Jerzy dotyka problemu alkoholizmu, podejścia i cierpień dziecka w stosunku do rodzica alkoholika – zapraszam do zapoznania się z twórczością… bo WARTO!

Strona pana Jerzego Fiedorczuka: http://jerzy.fiedorczuk.art.pl/

jerzy fiedorczuk

Wykonanie Piosenek: Jerzy Fiedorczuk

Teksty piosenek Jerzego Fiedorczuka

Większość przepisywałem ze słuchu więc mogą się pojawić małe błędy.
Ach wróć tatusiu
Bilet do trzeźwości
Kołysanka
Dla mamy
Wstań i idź
Adam – Jeden z nas
Matka
Modlitwa o Pogodę Ducha
Rywalka
Wspomnienia alkoholiczki
Desiderata

Magdalena
Pokory naucz mnie Boże
Tarcza miłości

Biografia ze stony internetowej pana Jerzego:

Jerzy Fiedorczuk:
Urodziłem się 29 lipca 1967 roku w Białymstoku (dzielnica: „HIROSZIMA”), w biednej rodzinie robotniczej. Mam jedna siostrę, która ma na imię Barbara, i jest o rok ode mnie starsza. Wychowywała nas samotnie mama, gdyż mojego biologicznego ojca na oczy nie widziałem. Oglądałem jego zdjęcia i tylko tyle. Z opowiadań wiem, ze gdzieś tam żył.
Ukończyłem szkole podstawowa. Tam właśnie po raz pierwszy w wieku 13 lat spróbowałem alkoholu po raz pierwszy. Zapamiętałem ten smak i to, ze usypiał mnie, bo po nim zasnąłem pod stołem. Takie niewinne spróbowanie. Miałem trzech kolegów, z którymi tworzyliśmy paczkę i byliśmy mówiąc krótko nieznośni i trochę niegrzeczni. Wychowywała mnie ulica, gdyż matka nie miała dla mnie czasu. Podświadomie dostałem przekaz: nie mów, nie czuj, nie ufaj. I tak się kręciło moje życie. Tak wówczas mawiałem, ale to była prowizorka życia.
Ludzie, którzy pokazali mi świat byli dla innych kryminalistami, ale nie dla mnie. Dla mnie to byli wielcy ludzie, to moje oczy, uszy, ojcowie. Uczyli mnie życia takim, jakim wówczas było w skrzywionym zwierciadle. I tak dorastałem, ale nie dojrzewałem. Matka mówiła mi zawsze, że jestem jednym wielkim problemem dla niej, jak i dla społeczeństwa. Doświadczałem i brałem z życia co najlepsze. Tak rozumiałem wcześniej.
Dziś wiem, że to był błąd, ale nikt nie mógł mnie poprowadzić poza ludźmi którzy mnie uczyli złych rzeczy. Kiedy miałem 17 lat, po raz pierwszy upiłem się do nieprzytomności i przyniesiono mnie do domu, od tamtego czasu wszystko juz było inne. Zrozumiałem, że alkohol (tak myślałem wówczas) zabiera mi smutek, cierpienia, a daje radość, kumpli i zadowolenie. Wszystko miałem gdzieś…
Potem była szkoła wyższa i w roku 1985 wyjechałem pod Warszawę i tam mieszkałem. Tam też zacząłem grac na saxofonie. Tam też zacząłem grac na gitarze (jestem samoukiem). Mój kolega pokazał mi parę chwytów, uczyłem się. Gitara mnie pociągała i chciałem grac jak mój promotor. Kolega był niesamowity. Nauczyłem się i od tamtej pory gram aż do dziś.
W roku 1987 zacząłem pic częściej i w weekendy, upijając się przybywało w moim mieszkaniu i kumpli z rożnych środowisk. Musiałem radzić sobie w zdobywaniu środków na alkohol. Udawało się. Tak pędziłem grzeszne. Takie było życie Jerzego F. Piłem kilka lat, aż w końcu matka wyrzuciła mnie z domu i od tamtej pory przez około 9 miesięcy byłem bezdomny. Czułem się nieszczęśliwy, samotny, odrzucony, nierozumiany, upodlałem się coraz bardziej i bardziej.
Aż przyszedł dzień, w którym wstałem z trawnika. Byłem brudny, śmierdzący, nieogolony. Pojechałem do mojej siostry aby tam odpocząć, nie miałem zamiaru przestać pic. Ale siostra jak mnie ujrzała to zapłakała. Nie poznała mnie z wyglądu. Musiałem wyglądać strasznie, potem zaproponowała mi pomoc, lecz ja powiedziałem ze nie potrzebuje jej, że daję radę tylko chce trochę odpocząć – kilka dni. Nalegała. Skontaktowała mnie z lekarzem, dr. Bogdanem Woronowiczem w Warszawie na ul. Sobieskiego i tak zaczęła się moja historia przez ukończenie terapii. Zacząłem chodzić na mitingi gdzie się spotykają codziennie nie pijący alkoholicy. I tam zacząłem nową drogę. Zaczęli mnie uczyć, że dziś czyli 24 h. To wszystko co mam i to jest ważne, żebym nauczył się żyć, tak aby nie szkodzić i nie krzywdzić innych. Chodzę tam do dziś. Program, który dostałem to jest 12 kroków i 12 tradycji. Pomaga mi on przemieniać się. Zacząłem zmieniać swoje środowisko.
Dziś otaczam się ludźmi z rożnych środowisk. Zrozumiałem, że to ja mam się zmieniać i ja mam być trzeźwy i to ja mam dawać dobry przykład innym. Mam syna, który ma na imię Szymon i ma 14 lat. Jest wspaniałym dzieckiem i chłopakiem, a ja dziś jestem jego ojcem. Zmieniłem środowisko, mam wady, ale mam tez i zalety. Ale juz dziś potrafię z nimi żyć. Obecnie zajmuje się też od kilkunastu lat pisaniem piosenek i muzyki oraz aranżacją i nagrywaniem to na płyty CD.
To doświadczenia spisane w piosenki. Zagrałem juz w moim trzeźwym życiu ponad 500 rożnego rodzaju koncertów i koncercików. To miłe, że mogę robić hobbystycznie to co lubię i kocham. Kozecie mojej twórczości chociaż w części posłuchać na tej stronie i innych np. na Youtube.com, Wrzuta.pl.
To skrót mojej biografii więcej można przysłuchać się w moich piosenkach zapraszam i dziękuję ze jesteście ze mną. Pogody ducha życzę wszystkim.

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *