Kiedy słyszę na obłokach

Permalink 0

Zdumiewam się i pytam się: co to jest, mój Panie?

Aż mi miłość odpowiada Twa zbyteczna[1] Boże,

Iże Syn twój, Bóg wcielony, w stajni ma swe łoże.

Kędy członki święte sianem ostrem przyodziewa,

A mróz i wiatr bardzo przykry zewsząd go przewiewa;

Idę bliżej ku stajence, widzę iże sobie

Dosyć w lichym bo bydlęcym tron założył żłobie.

Wół i osioł parą swoją, coś go niby grzeją,

A z dzieciny łez strumienie obfite się leją:

Józef z matką ubolewa, widząc nowe dziwy,

Że z bydlęty wespół leży, Pan i Bóg prawdziwy.

Nigdy nie była słyszana ludziom ta nowina,

Że niezmierny stał się dla nich teraz Bóg dziecina.

Cóż cię Panie sprowadziło do tak lichej doli?

Twoja miłość, byśmy wyszli z czartowskiej niewoli.

Inaczej to być nie mogło, tylko przez pokorę

Twoją prawdziwą, bo nad nami pycha wzięła gorę;

Za co niech cię wsze stworzenia wielbią o mój Panie!

Co ma niebo, ziemia, morze, dopokąd ich stanie.

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *