Jasełka Bożonarodzeniowe

Permalink 0

                                    Scena I: Stół wigilijny

 

 

( Wokół stołu wigilijnego stoją: ojciec, matka, dwójka dzieci) 

Narrator: Otoczyła stół gromadka dziatek. Siano pachnie pod białym obrusem, na talerzu leży biały opłatek z gwiazdką, z drzewkiem i Panem Jezusem.

 

Chłopiec: W białych płatkach anielskiego chleba jakaś wielka tajemnica gości. Nie wiadomo czy z ziemi, czy z nieba, lecz wiadomo, że to chleb się dzieli – chleb miłości.

 

Dziewczynka: Gdy opłatek wigilijny się dzieli uroczyście, podając go z rąk w ręce, mama mówi, że się wtedy weseli Bóg miłości zrodzony w stajence.

 

Chłopiec: Bo gdy łamie się opłatek przed Bogiem, to nie tylko z siostrzyczką i bratem, ale także i z obcym i z wrogiem i z calutkim światem.

 

Matka: I wszystkiemu dookoła, co żyje całym sercem, radośnie się życzy, żeby oczy nie płakały niczyje, żeby w sercach nie było goryczy.

 

Ojciec:  Żeby wszyscy mieli to, co im trzeba i radośnie sobie życzyli, łamiąc opłatek anielskiego chleba w biały wieczór świąteczny.

 

Matka:  Mam tu biały opłatek i staje przed wami. Na usta się cisną serdeczne życzenia :

  • niech mały Jezus łaską opromienia. Opłatek zawsze świętość wyobraża: pamiątkę łaski dzielonej z ołtarza, daru zesłanego z nieba
  • błogosławiony kęs chleba.

 

Ojciec: Ojców to naszych obyczaj prastary symbol braterstwa, miłości i wiary. Lecz gdy cieszyć się będziemy, pamiętajmy także, że są ludzie smutni, niepotrzebni nikomu, opuszczeni, i nikt z nimi nawet słowa nie zamieni. Pamiętajmy, że gdy łamiemy opłatek, to nie tylko z najbliższymi, z siostrzyczką, czy bratem, ale także z obcymi, z każdym wrogiem i z całym światem.

 

Kolęda:  „Wśród nocnej ciszy”

 

Scena II

 

 

Narrator: Zanim tę radosną nowinę powiemy wszystkim tu zebranym, bardzo dziękujemy, że przybyli do nas, bo rzeczy ciekawe będziemy przedstawiać, co się działy dawno. Raczcie tylko pilnie nadstawić ucha, żeby, co mówili, dobrze było słychać:

Oto Bóg – Ojciec zlitował się nad światem, zesłał Syna Swego, by stał się Bratem. Aby nas wykupił od grzechu Adama, byśmy mogli kiedyś przejść przez nieba bramę. Powiemy dziś Państwu, w jakim przyszedł stanie i kto pierwszy przybył na to powitanie. I jakie ofiary dla Pana złożyli. Wszystko to ujrzycie, jakbyście tam byli.

Zbliża się noc,

Józef szedł obok Maryi –

Jak kolumna rzucająca cień

Spokojny i świadomy

Anielskiej treści, którą wypełniona była

Po brzegi swojego istnienia

Małżonka o twarzy zakrytej zasłoną.

Niebo, pod którym szli

Było jak chleb.

Ziemia, pod ich stopami była jak chleb.

Byli bardzo utrudzeni i trzeba było znaleźć miejsce na nocleg.

 

Maryja: Nie mogę dalej iść. Jestem bardzo zmęczona.  Betlejem – lubię tę nazwę. Brzmi tak łagodnie i kojąco.

 

Józef: To małe miasteczko. Tutaj ludzie są inni. Wielu z nich to pasterze. Usiądź tu na chwile i odpocznij a ja poszukam jakiegoś miejsca na nocleg.

Józef puka do drzwi

Moja żona zmęczona, bardzo słaba.

 

Gospodyni: Niestety musicie poszukać gdzie indziej. Co mogę wam poradzić? Hm… Wiem, idźcie tą ulicą prosto, a potem skręćcie w prawo. Dojdziecie do szopy na końcu ulicy. Zawsze między zwierzętami będzie cieplej niż pod gołym niebem.

 

Józef: Dziękujemy.

Maryja i Józef wychodzą

 

Kolęda: „ Gdy się Chrystus rodzi”

 

 

Scena III

 

 

Narrator: Niedaleko miasta, które zwą Betlejem, które się znajduje w palestyńskiej ziemi, strzegli o północy swych owiec pasterze, przed snem odmawiając wieczorne pacierze. Gdy mówili pacierz, przyszedł do nich Anioł z wieścią.

 

Anioł: Pastuszkowie, bracia mili, nie czekajcie ani chwili! Oto w Betlejem w stajence zrodziła Dziecię Panienka. Wesoła z nieba nowina: Bóg Ojciec zesłał nam Syna. Leży na sianku we żłobie, nie ma sukienki na sobie. Tylko wół i osioł społem grzeją Dziecinę ciepłem swoim.

 

Narrator: Ucieszyli się pasterze z tej nowiny: śpieszą radośnie do Dzieciny. I tak po drodze śpiewają.

 

Kolęda: „ Pójdźmy wszyscy do stajenki”

Scena IV: W pałacu Heroda

 

 

Narrator: Piękny śpiew anielski usłyszały diabelskie podziemia. Przyszedł diabeł zwodziciel, stary świata kusiciel. Czy mu się kto nie podoba? Nie! On szuka Króla Heroda. A szedł właśnie na spacer Król Herod, by zobaczyć, czy tez jego poddani są mu wiernie oddani. A kiedy tak spacerował, tak sobie rozumował:

 

Herod: Oto jestem świata król!

Tysiąc rzek i tysiąc pól

W moim kraju naokoło,

A ludzi mam sto milionów!

Wszystko pokłon mi składa,

Kiedy idę – lud pada!

Kto czyha na moje życie,

Ten pójdzie na zabicie

 

Dworzanin: Między wszystkim ludem krąży wieść, że się narodził jakiś wielki Król, któremu wszelka władza jest dana. Ma uniżyć możnych, a niskich wywyższyć.

Trzeba działać szybko, póki jeszcze pora.

 

Diabeł: Jest jeden, bracie cesarzu, jeden, co cię odważył mienić królem tej ziemi, bo chce ludzi odmienić.

Diabeł podprowadza Heroda do tronu

 

Herod: Słyszę jakieś śpiewne głosy, aż się palą moje włosy, ach słabo mi okropnie, prowadźcie mnie na stopnie, bym mógł usiąść na tronie, bo zły duch mnie wciąż goni.

 

Narrator: Ale oto Trzej królowie jadą przez pole.

Widzę gwiazdę prześliczną w świetlanym kole.

Gwiazda drogę im wskazuje i do Betlejem kieruje.

Może im król Herod powie, gdzie tu Dziecię leży w żłobie, bo Mu pokłon chcą dziś złożyć i dary swoje przedłożyć.

 

Król I: Wielce miłościwy Panie – gdzie tu leży Król na sianie, który ponoć dzisiaj w nocy ukazał się ludzkim oczom?

 

Król II: Przyjechaliśmy z daleka, by ujrzeć Boga Człowieka. By Mu złożyć pokłon niski.

 

Herod: Co mówicie? Jeden jest tylko król – ja.

Jeśli inny się narodził to i tak mi nie zaszkodzi.

A więc idźcie szukać Dziecię, a jak ono gdzie znajdziecie

to mi o Nim dajcie znać, bym i ja mógł pokłon dać.

 

Diabeł: Dobrze, bracie cesarzu. Dobrze krwawy mocarzu!

Dam ci radę byś Dziecię mógł zgładzić z tego świata.

Diabeł szepce do ucha Herodowi

 

 

 

Herod: Dobrze, a więc niech żołnierze zbrojni przybędą tu zaraz do mnie.

 

Narrator: Lecz jak czytamy w Piśmie Świętym, na nic się zdały te plany przeklęte i choć król Herod wiele zła uczynił, okrutni żołnierze Dzieciątka nie zabili, bo Anioł kazał świętej rodzinie w nocy uciekać gdzie by poniosły ich oczy. I jak pamiętamy Maryja z Józefem, wziąwszy Dzieciątko, uciekali w pośpiechu do ziemi egipskiej, gdzie przez dwa lata czekali, aż umrze ten straszny satrapa.

 

Kolęda: „ Dzisiaj w Betlejem”

 

 

Scena V

 

 

Narrator: Lecz wspominać o rzeczach tak strasznych, kiedy przy żłóbku jest dobrze i jasno? Kiedy pasterze i biali Anieli z narodzin Pana tak bardzo weseli? A mały Jezus słodko patrzy na nich i rączką swoją świat ten błogosławi.

 

Kolęda: „Przybieżeli do Betlejem”

 

Pasterz 1: A teraz niech Matka Najświętsza się dowie, jakie chcemy złożyć dary Panu Jezusowi. Przyjmij Matko Boża dla Syneczka Twego tę małą grzechotkę z serca gorącego.

 

Pasterz 2: A ja ofiaruje Mu z puchu poduszkę, żeby sobie czasem nie przeziębił brzuszka.

 

Pasterz 3: A ode mnie masz Maleńki śmietanę w garnuszku, bo Cię kocha, bo Cię wielbi małe me serduszko.

 

Pasterz 4: A ja chlebek Ci przyniosłem, świeżo upieczony, żebyś głodny nie był, Jezu, dzisiaj narodzony.

 

Pasterz 5: Kochamy Cię, Boże Dziecię, i chwalimy szczerze.

Dobry Jezu, kiedyś będziesz najlepszym Pasterzem.

Będziesz swoje pasł owieczki, od zguby ratował, wszystkim ludziom świata będziesz pasterzował.

 

Pasterz 6: O ile stąd dobrze widać jakiś pochód się przybliża. Tak, to Trzej Królowie jadą na wielbłądach i z paradą. O już wchodzą, już są z nami.

 

Król 1: Oto ujrzały nasze oczy to, o czym z dawna mówili prorocy, to co przeczówały prawe serca, gdy zobaczyły betlejemską gwiazdę. Oto Dzieciątko, co leży na sianie jest naszym Bogiem i Królem, i Panem. Jako władcy składamy kadzidło i złoto, by na wieki wieków Jego chwała trwała.

Ja Ci przyniosłem kadzidło wonne i pachnące, by Cię uczcić, Dziecię małe na sianku leżące.

 

Król 2: W moim kraju słyszałem o Tobie. Witam Ciebie królu – Dziecię urodzone w żłobie. Gwiazda Twoja mnie do Ciebie prosto prowadziła. Złoto w darze Ci przyniosłem, Dziecineczko miła.

 

Król 3: A ode mnie wonna mirra dla Ciebie zebrana. Boś z wielkiego nieba zeszedł, aby cierpieć za nas.

 

Kolęda: „Jezus malusieńki”

 

Narrator: I my także chwałę dajmy Dzieciątku Temu, jako Panu Nieba, Ziemi – Zbawcy naszemu.

 

Uczeń i uczennica: My pragniemy złożyć zamiast mirry, złota naszemu Dzieciątku, takie dary oto:

  • Wiarę gorącą, wierność przykazaniom, na każdym miejscu skromne zachowanie
  • Pilność w nauce, karność, posłuszeństwo, miłość rodziców i zgodę z rodzeństwem
  • A zamiast kadzidła, co z zapachem ginie, niechaj z serc naszych kolęda popłynie.

 

Kolęda: „Bóg się rodzi”

 

Chłopiec: Co się tak nagle zrobiło cicho? Gdzie aniołowie, gwiazdy i pasterze? Nikogo nie ma i śpiewów nie słychać, czy był to sen tylko?

 

Dziewczynka: Nie, to nie sen był ani przewidzenia to tylko prośby i modlitwy nasze sprawiły oto, że tamte zdarzenia Dobry Bóg przeniósł w nasze dzisiaj czasy, byśmy gdy chwile nadejdą rozterki, chwile załamań, wątpliwości w wierzę, rozpromienili tym obrazem serca i odtąd Boga miłowali szczerzej.

 

Matka: Popatrzmy na gwiazdę Betlejemską, żeby oczy nasze nabrały blasku, żeby nabrały jej światła. Przychodźmy do żłóbka Jezusa, żeby ręce nasze się rozgrzały. Śpiewajmy kolędy, żeby serca nasze odtajały. Żeby się stały bardziej czułe na wszystko, co się wokół nas dzieje.

 

Ojciec: I wszystkim dookoła, co żyje. Całym sercem radośnie się życzy, żeby oczy nie płakały niczyje, żeby w sercu nie było goryczy.

 

Narrator: A wam drodzy słuchacze, życzą dzieci dni lepszych, dni pełnych miłości i niech Boża chwała w naszych domach dziś znowu zagości.

 

Jasełka

Jasełka

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *