Adoracja na Boże Narodzenie

Permalink 0

BOŻE NARODZENIE

Teksty do adoracji

 

Na początku było Słowo,

a słowo było u Boga i Bogiem było Słowo” (J 1,1)

Od zguby mnie ocaliłeś.

Słowem nad sprawą wywyższyłeś.

Teraz z radością idę dalej.

Więcej łask w serce nalej.

Śpiewajcie Panu pieśń nową, śpiewajcie Panu wszystkie krainy!

Śpiewajcie Panu, błogosławcie Jego Imię,

Z dnia na dzień głoście Jego zbawienie” (Ps 96,1-2)

Jest cicho. Choinka płonie.

Na szczycie cherubin fruwa.

Na oknach pelargonie, blask świeczek złotem zasnuwa,

A z kąta, z ust brata płynie kolęda na okarynie.

W tym objawiła się miłość Boga ku nam,

Że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat,

Abyśmy życie mieli dzięki Niemu” (1 J 4,9).

Wielu tworzy świat, wielu mieszka w nim,

Wielu myśli, że ich jest najlepszy.

Narodzony Jezus jest najlepszy.

A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi,

Aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię” (Mt 2,9)

Tajemnicę przesypując w sobie

Jak w zamkniętej kadzi ziarno,

Jechali Trzej Królowie przez ziemię rudą, skwarną…

Moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,

Któreś przygotował wobec wszystkich narodów” (Łk 2,30-31)

Podniosłem głowę i ujrzałem Ciebie.

Podniosłem głowę, bym mógł wstać.

Teraz już wiem, że nie jestem sam.

Teraz już wiem, że we mnie narodziłeś się.

Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania.

Porodziła swego pierworodnego Syna,

Owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie” (Łk 2,6-7)

Matko Boża z Betlejem nad Dzieciątkiem pochylona,

Każde dzieciątko polskiej ziemi

W swe matczyne weź ramiona.

A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas.

I oglądaliśmy Jego chwałę,

Chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy” (J 1,14)

Kiedy będziesz wypatrywał, dostrzeżesz Gwiazdę Betlejemską.

Jeśli będziesz szukał, odnajdziesz Gwiazdę Zbawiciela.

Zapragniesz, a usłyszysz słowa prawdy.

I będziesz szczęśliwy.

A Ty przychodzisz znów, maleńki Jezu, drogą znaną Ci od lat

W biel, w szarość i błękit przyodzianą na Twe powitanie.

Przychodzisz w tę samą noc do dobrych i do złych.

A my zawołamy: gloria, gloria in excelsis Deo!

Przychodzisz do mnie, Jezu,

W zamyśleniu ciemnej nocy, dotknięciu rąk, w każdym płatku śniegu,

A ja czekam wciąż, Jezu mój, cudu Twych narodzin,

Sztucznych ogni w sercu mym, gdy zapukasz.

Wołam więc: gloria, gloria in excelsis Deo!

A Ty skradasz się jak kot, mój mały Jezu.

Głaszczesz śniegiem okna me, otulasz ciepłem świat ośnieżony,

Zaczekany, przebudzony, zasłuchany.

Przychodzisz jak poranne słońce.

Wołam więc: gloria, gloria in excelsis Deo!

Przychodzisz też jak zmierzch,

Gdy czekam na niego przez cały dzień.

I nagle wymykasz się oczom i gasisz słońce cieniem swym

– spóźniam się na przebudzenie nocy.

Wołam więc we śnie: gloria, gloria in excelsis Deo!

Przychodzisz jak noc, budzisz radość kolorowych snów,

Barwny świat dziecięcych marzeń i czułości matczynej opieki.

Przychodzisz jak każdy gość w wigilijną noc.

Wołam więc: gloria, gloria in excelsis Deo!

Jak nieświadomy zła na świecie przychodzisz

I roztapiasz nienawiść w kroplach łez,

I kochać nas uczysz, przebaczać,

I rodzisz się każdego dnia w oddechu mym.

Wołam więc: gloria, gloria in excelsis Deo!

Przychodzisz, Jezu, o każdej porze dnia i nocy,

W płatku śniegu, blasku słońca, w zatrwożonych oczach matek

I uczysz nas kochać.

Wołamy więc: gloria, gloria in excelsis Deo!

Pośród mroków człowieczej duszy, w chłodzie ludzkiego serca,

Rodzi się Bóg w ciszy …

Ofiarowuje życie, wnosi nadzieję,

Przemienia dusze w jasności, w cieple, w ciszy …

Światło z ciemnością, siła z niemocą,

Bóg z człowiekiem, Stwórca ze stworzeniem

Spotkał się na Moście Miłości w swym Synu.

Moście do życia, moście do prawdy,

Wiecznego szczęścia – zbawienia.

Miliony lat, miliony dusz czekały.

Na Jego przyjście nadzieją biły serca zgłodniałe.

Bezbronny Bóg zaczął swe życie przy blasku dusz.

A teraz karmi dusze te, by żyły wiecznie …

Słucha, przebacza, przyjmuje słabość człowieka.

Król zrodzony w stajence.

Oczyszcza, prostuje, naprawia błędy człowieka.

Bóg zrodzony w Betlejem.

Każde przyjście Boga sprawia, że rozkwita nawet zwiędnięty pąk serca.

Każde przyjście Boga ucisza burzę –

Jest bezpieczną przystanią dla szarganego wiatrem okrętu życia.

Każde Boże Narodzenie jest uwolnieniem z więzów niemocy …

Tej nocy ludzkie istnienie odzyskało sens.

Tej nocy człowiek – samotny wędrowiec – zyskał Towarzysza.

Tej nocy koniec stał się początkiem.

Stajenka narodzenia – początek życia.

Przekraczając jej progi, odrzuć swe życie.

Ugnij kolana i w milczeniu ciszy oczekuj na plan drogi.

A potem dodaj swe „Amen”, a zyskasz życie.

W tym objawiła się miłość Boga ku nam,

Że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat,

Abyśmy życie mieli dzięki Niemu.

Ty: czekasz …

Wiem, gdzie mieszkasz, wiem gdzie mogę Cię spotkać.

Zawsze tam jesteś. Zawsze tam na mnie czekasz.

Czekasz niecierpliwie. Ale czekasz, bo… kochasz.

Ktoś wybrał inną drogę i zabłądził, nie dotarł.

Ktoś w ogóle nie wyszedł – tak było wygodniej, choć… samotniej.

Ja: idę!

Ty: ostrzegasz …

Kroczył pewnie i śmiało.

Wydawało mu się, że to, co złe, już za nim.

Przecież się oczyścił, wyrzekł… i cóż?!

W najmniej oczekiwanym miejscu…

Nie spodziewał się, że tam…

Nie spodziewał się, że o tej porze…

Jeśli w sercu pusto i zimno, każdy owoc wydaje się słodki i dobry.

Tylko dlaczego – zamiast krzepić – odbiera siły do drogi…

Ja: patrzę, po co sięgam!

Ty: prowadzisz …

Ten ma dużo do powiedzenia. Ten ma pomysł na bezstresowe życie.

Ten ma pewność siebie. Ten ma od lat wszystko poukładane.

Ten ma wizję raju na ziemi. Ten ma na wszystko odpowiedź.

Ten ma swój własny punkt widzenia. Ten ma wszystkiego dosyć.

A ten ma światło, które dostał od Ciebie.

Ja: idę za nim!

Ty: chowasz się …

Czasem nagle światło gaśnie.

Czasem droga nagle się urywa i… co dalej?

Jeden powie, że się pomyliłem. Drugi, że nie warto było.

Inny, że też sobie ubzdurałem.

„Życzliwy” poradzi zawrócić. „Troskliwy” zaproponuje coś w zamian.

Ale ja ich nie słucham. Ja: wytrwale szukam!

Ty: obiecujesz …

Dla Ciebie to oczywiste, że będziesz czekać na mnie, choć pobłądzę;

Będziesz mnie bronić, choć ja sam wpakuję się w kłopoty;

Kolejny raz przebaczysz bezwarunkowo, skoro powiem „przepraszam”;

Nie cofniesz swej miłości do mnie, choć nie spodoba Ci się moje zachowanie;

Zawsze będziesz mnie kochać, choć ja… niestety ja…

Ja: nie dowierzam!

Ty: witasz!

Nic nie było takie, jak sobie wyobrażałem.

Trudno było opuścić to, do czego byłem przywiązany,

A okazało się, że dostałem wolność.

Szedłem do czegoś, co niepewne, a Ty zapewniłeś mnie o swej miłości.

Niepokoiło mnie tyle rzeczy, a przy Tobie znalazłem pokój.

Trzymałem się kurczowo swego myślenia, swoich zabezpieczeń,

A zobaczyłem szeroko do mnie otwarte ramiona.

Ja: zostałem obdarowany!

 

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *